niedziela, 24 listopada 2013

that's it baby girl. good job

chciałam dziś stworzyć kolejną notkę, kolejną porcję muzyki w moim odczuciu dobrej i zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia nieobecnością tutaj. zaczęłam nawet ją tworzyć, ale nic mądrego nie przychodziło mi do głowy. ambitnie więc wzięłam się za naukę do niedługiego egzaminu. płynnie przeszłam przez podręcznik i notatki, a nawet pewną dozę artykułów z kodeksu karnego. planowałam zakończyć niedzielę conajmniej 2 godziny temu, dumna z samej siebie, w idealnie wczoraj wysprzątanym pokoju, stosem książek brałam się za zamykanie komputera przypominając sobie o sprawdzeniu jeszcze jednej informacji. szybkim ruchem otworzyłam znany portal i przeczytałam nagłówek: 
     "wie pani, te dzieci są prostytutkami z wyboru. lubią to"
i o tym będzie dzisiejsza notka. nie muszę chyba dopisywać, że z planów wyłączenia komputera nici.  zaczęłam czytać, przypominając sobie niedawną lekturę hiszpańskiego dziennikarza śledczego wcielającego się w rolę handlarza żywym towarem. nie umie, na ten temat nie mówić. nie godzę się z opinią, że naszego kraju to nie dotyczy, nie godzę się ze zdaniem, że to egzotyczny temat. NIE! NIE! I jeszcze raz NIE! 
być może nigdy dotąd z tym tematem się nie zetknąłeś, a może od jakiegoś czasu  przysłowiowo " leży ci na wątrobie"  ? 


i napisz do mnie, możemy o tym pogadać.
kaja.itner@gmail.com

poniedziałek, 21 października 2013

pierwotnie ta notka miała tytuł: najlepsze wieczory, ostatecznie jest poranek.

ukochany poniedziałek. wiem, brzmi przekornie. początek nowego, dobrego tygodnia. prawie zawsze zaczyna się kubkiem ciepłej kawy, pysznym śniadaniem, ulubioną muzyką z głośników. czasem mieszkanie wypełnia się zapachem czekoladowych babeczek ostatnio w wersji z mascarpone na górze.
 tak zaczynam i ten tydzien.  powtarzając najlepsze jeszcze przede mną, rozmyślam o planach.
 podobno słynę z układania w swojej głowie planów, na wszystko. planuję przebieg poszczególnych rozmów, spotkań, zajęć. dziś myślę o planach w szerszej perspektywie, ale także o Jego planach i moich planach.
od razu pojawiają się w głowie 2 myśli:

" bo myśli moje to nie myśli wasze,
a drogi  wasze, to nie drogi moje- mówi Pan
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia
tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze
i myśli moje niż myśli wasze."
                             Iz.55:8-9
i pewnie wszystkim znane kilkadziesiąt rozdziałów dalej słowo:

"Ja wiem, jakie myśli mam o was- mówi Pan- myśli o pokoju,
a nie o niedoli. żeby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją."
Jer. 29:11

moje ulubione tłumaczenie KJV podaję: plans for welfare and not for calamity.
gdzie welfare oznacza dobro,
calamity zaś katastrofę.


wracam więc do punktu wyjścia, do zwrotki: najlepsze jeszcze przedemną.

bo mając kogoś, kto ma dla Ciebie takie plany wciąż możesz oczekiwać tylko dobra.

czwartek, 25 lipca 2013

czarno to widzę

a dzisiaj muzyczny old school z dna szuflady, ale za to z ponadczasowym tekstem.
grupa mojego brata i czarno widzę.

http://www.youtube.com/watch?v=R9ek6kU6eV

"jeśli wciąż jest ci źle i nie masz z kim pogadać,
pamiętaj, że istnieje ktoś kto dobrze Ciebie zna.
Bo przecież On wszystko wie,
On widzi co jest w środku,
pamiętaj o tym nawet gdy szczytowo nie chce się.

Oj czarno widzę, tylko beznadzieja,
nie ma perspektyw w temacie tym.
oj czarno widzę nic się nie układa,
daremna rada, daremny trud...

nie nie, nie czarno. już nie czarno.
Znalazłam wyjście- Bóg nim jest.



oddalenie

Oddalenie się od Boga rodzi poczucie lęku. 
A nigdy nie można pozwolić żeby lęk wykluczył nas z gry.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

ograniczenia- możliwości

jakiś czas temu pisałam już o książce Nicka Vujicica: bez rąk i nóg- bez ograniczeń.
a dzisiaj przeczytałam: nie szukaj ograniczeń- szukaj możliwości. o tak! ograniczenia znajdziesz wszędzie... podobnie jak możliwości.
a jeśli kryzys jest równoznaczny z problemem i szansą to znaczy, że od razu możesz wypatrywać cudu, a właściwie cudów. One nie przychodzą nigdy pojedynczo!

a na zakończenie, z dobrą herbatą one love w innym wydaniu:
http://www.youtube.com/watch?v=ddGJrYIPhao

piątek, 5 kwietnia 2013

you are what you listen to

piątkowy klimat przy dobrej muzyce.
nigdy nie lubiłam stwierdzenia: jesteś tym czym jesz i raczej z przymrużeniem oka traktowałam gdy ktoś mówił  pokaż mi swój talerz,a powiem ci kim jesteś. może dlatego, że to teorie w większości wege fanów, których ja przyznaję nigdy nie rozumiała. tymczasem kilka dni temu w jednym z popularniejszych w Polsce sklepie odzieżowym zauważyłam męski t-shirt z napisem: you are what you listen to. I w tym wydaniu zdanie z serii jesteś tym... nabrało dla mnie sensu. od zawsze wiedziałam, że muzyka o człowieku mówi wiele...od zawsze muzyka mi mówiła wiele i od kiedy pamiętam żyłam muzyką. Swoim amatorskim uchem w połączeniu z wymagającym uchem brata potrafiłam przy niej zapomnieć o świecie. i dziś podobnie, ciesząc się piątkowym wieczorem zasłuchuję się odlatując do swojego świata. daleko od warszawy...
dobranoc państwu.

niedziela, 17 marca 2013

'til the fear is leaving.




http://www.youtube.com/watch?v=RcrAD35_P70



hold me now
'til the fear is leaving.


W miłości nie ma lęku, bo doskonała miłość usuwa lęk.gdyż bojaźń drży przed karą. Kto się więc boi nie jest doskonały w miłości. Miłujmy więc, gdyż On nas przedtem umiłował.

poniedziałek, 11 marca 2013

hide me




Hide me now
Under Your wings
Cover me
Within Your mighty hand

When the oceans rise and thunders roar
I will soar with You above the storm
Father you are King over the flood
I will be still, know You are God

Find rest my soul
In Christ alone
Know His power
In quietness and trust

When the oceans rise and thunders roar
I will soar with You above the storm
Father You are king over the flood
I will be still, know You are God

piątek, 22 lutego 2013

poniedziałek, 11 lutego 2013

sobota, 9 lutego 2013

7:20


"planowany odjazd pociągu godzina: 7:20",  planowany- dobre sobie. "z przyczyn technicznych" pociąg ze stacji początkowej odjechał z godzinnym opóźnieniem. nadszedł w końcu czas by docenić posiadanie kubka termicznego i jego gorącą zawartość po godzinnym staniu na mrozie.
ale cel podróży budzi na mojej twarzy taki uśmiech, że nie wątpliwie stałabym nawet kolejną godzinę.

Wisła, jedno z miast mojego dzieciństwa. setki zjedzonych lodów, pierwsze kroki na stoku i niezapomniane "dancing in the moonlight" z Elą!
ostatnio coraz rzadziej jestem w Warszawie. Mieści kawy w papierowym kubku, gdzie ta kawa smakuje inaczej niż wszędzie indziej i szybciej wystyga... kolejny raz otwieram walizkę i zbieram się na odwagę zapełnienia jej, a wymiary mieszczą się w normie bagażu rejestrowanego. ale to za tydzień. Na razie uśmiecham się na myśl kolejnych stacji: Katowice, Gliwice. Czasem nie rozumiem tego jak bardzo się zmieniam. Coraz mocniej trzymam się słów: best is still yet to come i ruszam w każdą drogę. Drukuję bilety i karty pokładowe na zmianę. Odkrywam siebie i odkrywam nieznane. intensywnie rozmyślam o nagłówku jednej z porannych gazet na siedzeniu obok:  "lekcje, o które nie prosiłem" w tym wypadku nie prosiłam... i myślę, ile się z nich nauczyłam.  a Ty?

piątek, 8 lutego 2013

this is your life, are you who you want to be

miało być wspomnienie październikowego weekendu w Łodzi z Tobiaszem i Tomaszem, a zamiast jest powrót do przeszłości czyli:

Jeremy Camp, Switchfoot i cudowny weekend w Wiśle z ukochanymi ludźmi.

http://www.youtube.com/watch?v=SWArhq3FUEY
 
this is your life, are you who you want to be?


środa, 6 lutego 2013

locust

" I will give you back what you lost to the swarming locusts,
 the hopping locusts, the strippingg locusts, and the cutting locusts.
 It was I who sent this great destroying army against you.
Once again you will have all the food you want,
and you will praise the Lord your God,
who does these miracles for you.
Never again will my people be be disgraced.
Then you will know that I am among my people Israel,
that I am the Lord your God, and there is no other.
Never again will my people be disgraced."

Joel 2:25-27

37

porządki w  płytotece i na nowo odkryty, dawno już słyszany audiogen: 

 będzie nowy dzień i wszystko nowym stanie się.
otrzesz każdą łzę, niepokój w radość zmieni się. 

czekając na nowe, odliczając dni do irlandzkiej przygody wyczekuję przełomów, odkrywam na nowo to co dawno już wiedziałam. Chwilowo także przeżywam nową fascynację jednym z górnośląskich miast.
Przez nikogo niedoceniane Gliwice, a ja po zaledwie 4 dniach tam czuję się jak po powrocie z najlepszych wakacji. długie nocne spacery, fantastyczni ludzie, pyszna kawa i poniedziałkowe śniadanie w doborowym towarzystwie przedszkolnego kolegi, z dżemem truskawkowym domowej roboty w roli głównej. 



29 dzień roku

up or down?

 that is the question!
i tym samym nazwa linii zapachowej jednej  z popularniejszych na świecie marek sportowych.
ha, sam decyduj: up or down.

piątek, 25 stycznia 2013

25 (1)

z 25 dniowym opóźnieniem zaczynamy kolejny rok:)

i hasło przewodnie: no excuses! nie powstało jeszcze nic dobrego od ciągłego powtarzania" od jutra".
bez względu na dziedzinę swojego życia w której potrzebujesz powiedzieć: żadnych wymówek.  uniwersalność tego hasła nie wątpliwie jest jego ogromną zaletą! 
zastanawiam się tez jak często Bóg chce powiedzieć nam: dość wymówek. bo w natłoku zajęć, sesji i porannej kawy z pobliskiego starbucksa, bo wciąż nie umiemy zmobilizować się żeby wstać 10 minut wcześniej i wypić w domu. znajdujemy setki wymówek na pominięcie najważniejszej części dnia: rozmowy z Tatą!  zatem, na nowy rok, nowy tydzień, nowe cokolwiek powiem po prostu: zacznij bez wymówek.





odliczanie

spokojne odliczanie  w warszawskiej radości :)

6

czas na poświąteczne wojaże. tym razem wschód Polski,