chyba można kochać stale i niewzruszenie.
Pewnego dnia Maria Pawlikowska Jasnorzewska stwierdziła, że miłość jest jak Nike z Samotraki ( to ta bez rąk) i napisała:
"Ty jesteś jak paryska Nike z Samotraki
o miłości nieuciszona!
Choć zabita, lecz biegniesz zapałem jednakim
wyciągając odcięte ramiona..."
Pewnie każdy z nas bez wyjątku już kiedyś kochał, kochał tak, że zapomniał o racjonalnym świecie. i kochał tak, że sądził, że będzie kochać zawsze. Ta faza, tej szaleńczej miłości tego zakochania, która podobno trwa rok, no może czasem półtorej jest najsilniejsza i najmocniejsza i właśnie wtedy szalejemy z miłości. Tylko czy można szaleć z miłości kilkanaście lat, a najlepiej całe życie?
Kiedy patrzymy czy oglądamy ukochaną przez nas osobę aktywują się neurony dopaminergiczne.
A dopamina to tzw. hormonu szczęścia bo jego pojawienie się w przestrzeniach pomiędzy neuronami objawia się stanem euforii. Pewnego dnia dwaj psycholodzy Bianca Acevedo i Arthur Aron ze Stony Brook University w Nowym Jorku przy pomocy swoich współpracowników znaleźli 17 osób deklarujących, że wciąż, nawet po upływie wielu lat są " na zabój" zakochani w swoich partnerach. Ale deklaracje to przecież nie wszystko. Badani w czasie oglądania zdjęć swoich ukochanych byli zatem przy użycia funkcjonalnego rezonansu magnetycznego obserwowani. następnie skany uzyskane z obserwacji porównali ze skanami uzyskanymi wcześniej od osób świeżo zakochanych, a deklaracje wiecznie zakochanych okazały się prawdą. Oczywiście nie oznacza to, że skany te były dokładnie takie same. Były podobne z tą różnicą, że w przypadku stale zakochanych nie było aktywne pobudzenie obszaru, który związany jest z lękiem oraz znów na korzyść stale zakochanych aktywne było pole, kojarzone z miłością macierzyńską.Ale aktywność tego pola nie oznacza "matkowania" sobie nawzajem przez partnerów, ale oznacza stworzenie więzi tak samo silnej jak więź macierzyńska.
Czyli można kochać wiecznie, choć nie każdemu się to zdarza:
"miłość niecierpliwa,
nie na zawsze
za mała
pożal się Boże
w dawnych listach została
ślamazarna
skończyć się nie
może
rodzi się od razu
umiera za długo"
Jan Twardowski
czwartek, 28 kwietnia 2011
środa, 27 kwietnia 2011
trochę biologii
Wszystkie komórki, które znajdują się w ludzkim organiźmie stale się odnawiają i wymieniają na nowe. Wymiana starych komórek jest zaprogramowana genetycznie. Umożliwia regenerację i utrzymanie tkanek oraz całych narządów w dobrej kondycji. Odnowa niektórych tkanek przebiega raczej powoli. Zaś inne takie jak np. krew regenerują się dość szybko. Można przyjąć, że co 3-4 miesiące mamy całkiem nową krew, a cały organizm ze wszystkimi komórkami wymienia się co około 7 lat. Czyli co siedem lat nasze komórki umierają.
Zatem śmierć jak już zresztą powszechnie wiadomo jest nieodłącznym elementem w świecie organizmów żywych. Wiadomo też, że wynika z mechanizmów genetycznych, zakładając oczywiście optymistycznie, że nie występują okoliczności nieoczekiwane: wypadek czy zabójstwo. komórki żywych organizmów po prostu dzielą się tak długo dopóki nie zostanie uruchomiony wewnętrzny mechanizm który prowadzący do śmierci komórki. Wymianie, śmierci i odrodzeniu podlegają wszystkie komórki. Wszystkie poza komórkami nerwowymi (odrodzeniu nie ulegają też komórki jajowe, ale to akurat temat poboczny ).
Zatem co siedem lat mamy nowy organizm, ale nie mamy nowego osobnika.
Czyli nasz układ nerwowy nie odradza się. A jego podstawową wspomnianą komórką nerwową jest neuron. I to on charakteryzuje się zdolnością do wytwarzania, odbierania, przetwarzania i wreszcie przekazywania specyficznych sygnałów elektrochemicznych którym to przypisuje się ogromne znaczenie w przetwarzaniu informacji o otoczeniu jak również w podejmowaniu decyzji dotyczących naszych reakcji. Nasze wieczne komórki nerwowe wydzielają także nie obojętne dla ludzkiego organizmu neuroprzekaźniki.Czyli nic innego jak związek chemiczny, którego cząsteczki za pomocą synaps przenoszą sygnały pomiędzy neuronami oraz między komórkami nerwowymi, a mięśniowymi czy gruczołowymi.
A najbardziej rozpowszechnione neuroprzekaźniki to chyba wszystkim znana dopamina, adrenalina, serotonina, melatonina czy oksytocyna. A wspomniana oksytocyna to nie tylko hormon umożliwiający sprawne skurcze w czasie akcji porodowej, ale także hormon zaufania. Który pozwala nam kochać, łączyć się w pary, a także nieraz decyduje o tym kto złamie nam serce, a kto zostanie naszym partnerem życiowym...
w połączeniu w estrogenami wytwarza silne poczucie bliskości oraz przywiązanie, ale męski testosteron neutralizuje oksytocynę. Zatem wytwór kobiecej wyobraźni i biała sukienka nie zawsze pasuje do tego co myśli mężczyzna.
A o różnicy zdań chyba nie trzeba się wypowiadać.
i tak w wielkim skrócie właśnie dlatego wróciłam do punktu wyjścia czyli potrzeby zbudowania nowych fundametów dla mojego świata, a w zasadzie potrzeby jego całkowitego odbudowania. A wszystkiemu winna oksytocyna, której sprawca( komórka nerwowa) nie chce co siedem lat umierać...
Subskrybuj:
Posty (Atom)