wtorek, 25 grudnia 2012

7

best is yet to come cause you're not alone.

jeszcze w to nie wierzysz? posłuchaj jeszcze raz!

http://www.youtube.com/watch?v=yZB-9Z_FAfs

http://www.youtube.com/watch?v=F6ZDRD9LyVY

8

 cuda, cuda ogłaszają!



"nie lękajmy się wiary, która w dzisiejszym świecie może się tylko pozornie wydawać słabą, bezsilną jak ziarnko gorczycy, najmniejsze z nasion. Ta pozornie bezsilna wiara jest wiarą heroiczną – początkiem cudów. "

J.Twardowski




"Ci którzy zakładają, że cuda się nie zdarzają, tylko tracą czas na czytanie- doskonale bowiem wiadomo do czego dojdą, gdyż rozpoczęli od pominięcia podstawowej kwestii."



C.S. Lewis



"cuda wcale nie wywołują wiary, cuda potwierdzają Boże Słowo "

S.Jagieła


wiarą w cuda nic nie stracisz. w zasadzie to tylko Twój wybór czy wierzyć czy nie, to chyba nie jest najwygodniejsza droga, taka wiara w cuda,wiara wobec beznadziejnych okoliczności, ale podobno to właśnie wtedy zaczyna się wiara kiedy ufasz chociaż cudów nie ma.


a ufać możesz tylko na ziemi, potem wszystko już będziesz widział.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

9

dziewięć dni.  niedziela 23 grudni.
niecierpliwe oczekiwanie na święta, a ja patrząc na wszystkich zastanawiam się na co tak naprawdę czekają? na komercyjną imprezę o największym bo globalnym zasięgu? na kolejne narodziny Jezusa?
podobno jedzenie które w okresie świątecznym znajdujemy w naszych lodówkach wystarcza na tydzień,  gość w telewizji stwierdził, że tu nie chodzi o zakupy, nie trzeba przecież nic kupić bo wszystko już dawno jest, ale chodzi o te kolejki, o to stanie w kolejce i poczucie klimatu świąt...
zastanawiam się czy to wymaga jeszcze w ogóle komentarza?
jeśli klimat świąt to kolejka w supermarkecie, tandetnie plastikowy w wyblakło- czerwonym płaszczu powieszony Mikołąj to gdzie jest miejsce na te narodziny Chrystusa? pomijając fakt, że On narodził się raz, a nie rodzi się co roku to tak czy inaczej, czy mikołaj sprzed domu, człowiek w kolejce przed Tobą ustąpi miejsca aby pokazać Jezusa? świętowanie Jego urodzin bez Niego. a może to moje nieludzkie podejście do świąt? wciąż szukam prawdy, chcę szczerości, prawdziwości i czystej niezniszczonej radości z tego, że Jezus się urodził. radości z tego, że mieszka we mnie. no tak, urodził się, to fakt w zasadzie historyczny. kluczowe pytanie jest tylko takie czy urodził się dla Ciebie? pomyśl.

pytanie na dzisiaj:
krismas czy iksmas.

niedziela, 23 grudnia 2012

10




 Iook up and see, love has a face.

sobotni dom! tutaj kawa inaczej smakuje. ciesz się domem, własnym pokojem, starymi zdjęciami z dzieciństwa.


you're not alone. jak zwykle red.



http://www.youtube.com/watch?v=0ODDtLMiGnY



Slowly fading away
You're lost and so afraid
Where is the hope In a world so cold?
Looking for a distant light
Someone who can save a life
Living in fear that no one will hear your cries
(Come and save me now)
I am with you
I will carry you through it all
I won't leave you
I will catch you
When you feel like letting go
'Cause you're not
You're not alone
Your heart is full of broken dreams
Just a fading memory
And everything's gone
But the pain carries on
Lost in the rain again
When will it ever end?
It's hard to believe
It seems so out of reach
But I
(I am here)
I am with you
I will carry you through it all
I won't leave you
I will catch you
When you feel like letting go
'Cause you're not
You're not alone
And I will be your hope
When you feel like it's over
And I will pick you up
When your whole world shatters
When you're finally in my arms
Look up and see love has a face
I am with you
I will carry you through it all
I won't leave you
I will catch you
When you feel like letting go
'Cause you're not
You're not alone
And I will be your hope
You're not alone
And I will pick you up
And I will be your hope






11

koniec świata nie nadszedł! uśmiechnij się! to znaczy, że Bóg jeszcze z tobą nie skończył i wciąż nie skończył ci błogosławić. i to chyba najlepsza wiadomość dzisiejszego dnia! i koniecznie podziel się nią z innymi.

dziś nawet panie w piekarni były rozmowne!
i kolejny uśmiech i życzenie miłego dnia. a jednak małe rzeczy cieszą!

i oczywiście dzisiaj utęskniony dom, poranne virtual insanity, Tobiasza bębny i barszcz. a po drodze sentymentalne new life'm:)
new life, sama nazwa ostatnio duzo do mnie mówi. new life. simply new life.

12

jakieś małe cuda, małe uśmiechy, nic nowego, nic nadzwyczajnego ale nagle zaczęły cieszyć. zredefiniowane pojęcie cudu nagle ograniczyło się do fantastycznej latte zaparzonej rano przez moją Kasię i zwykłego "do zobaczenia wieczorem".
i podobno jutro koniec świata,

a jeśli koniec to chociaż muzyczny! bo bez tego jakoś trudno:
zatem don't stop the music:
http://www.youtube.com/watch?v=S0z1Mo7O6dE

sobota, 22 grudnia 2012

13

" blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy słowo wiary które głosimy."
  Rzymian: 10:8

czwartek, 20 grudnia 2012

14


 " Noe był mężem sprawiedliwym, nieskazitelnym wśród swojego pokolenia. Noe chodził z Bogiem." 
1 Mojż 6:9


15

obudziłam się rano z piosenką, a właściwie chyba nawet całą noc mi się śniła: 
I am a friend of God, he calls me friend.
i tak od kilku dni chodzi za mną i siedzi w mojej głowie. 
i nie przeszkadza mi. 
zasłuchajcie się i sami pomyślcie nad tekstem.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

16


dzisiaj o porażkach, o zwycięstwach. o tym, że czasem nasze największe z naszego punktu widzenia pomyłki i porażki okazują się początkiem czegoś niesamowitego i oczywiście początkiem wielkich zwycięstw, a te zwycięstwa prawie zawsze zaczynają się od łez:

"Ci którzy siali ze łzami, niech zbierają z radością!
kto wychodzi z płaczem niosąc ziarno siewne,
będzie wracał z radością niosąc snopy swoje."
 psalm 126: 5-6

i o tych zwycięstwach, porażkach i pomyłkach najmądrzej ostatnimi czasy powiedział Sławek:
http://kanaan.pl/media/kazania/view.download/4/257

nie jesteś w stanie ocenić co jest dla Ciebie porażką, a co sukcesem! zatem nie oceniaj tylko słuchaj.


sobota, 15 grudnia 2012

17




sponsorem dzisiejszej notki jest: stary dobry fb i oczywiście mama z identyczną treścią sms'a na dobranoc!

z lampką francuskiego, czerwonego wina i sentymentalnym skilletem zanurzam się w treść najnowszej książki: Bez rąk, bez nóg- bez ograniczeń.

bez ograniczeń- spróbuj przeżyć jeden dzień nie używając obu rąk i ponownie zastanów się co znaczy bez ograniczeń  a może przy okazji podziękuj komuś, za te zdrowe ręce!
buenas noches!










18

centrum dowodzenia wszechświatem z chwilowej siedziby w ciepłym łózko z kocem ponownie wyszło na ulice warszawy. śnieg i mróz. prawdopodobnie w taki dzień jak dziś świątynia życia instant  z zielonym logo na białym tle uratowała niejedno istnienie. tak jak i moje. przyznaje czasem nie mogę przejść obojętnie obok czerwonego kubka z latte!
zresztą nie od wczoraj wiadomo, że dla kawy zrobię dużo, żeby nie powiedzieć- wszystko.
i myśl na dzisiaj: rozpaczliwe still believe best is yet to come,
a na dobranoc coś na pobudzenie:
http://www.youtube.com/watch?v=n5ZlDC5qETE

19!

czwartek, czwartek! jak następne 2 notki dopisywany dopiero w sobotę! wstyd!
czwartek to: miłość w czasach zarazy od Kasi
ponowny czarny zawrót głowy, no i najpiękniejsze:
szukasz emocji i przeżyć podczas gdy Bóg też czegoś szuka...
-wiary w twoim sercu!

środa, 12 grudnia 2012

20

była cała długa notka, ale nic z tego. jedno krótkie zdanie:

Bóg się dopiero rozkręca w błogosławieniu Twojego życia! 

wtorek, 11 grudnia 2012

21 dni

Urodziłeś się, ponieważ będziesz dla kogoś bardzo ważny

yeah! takie zdanie, żywcem ściągnięte z fejsbana jak mówi moja mama.

http://www.youtube.com/watch?v=JdMaaJ1lwfU

piosenka z dzisiaj: you want a perfect life... all I see is a perefct lie.

w naszej słabości jest właśnie siła, w naszych słabościach, w naszym odpuszczeniu i totalnym bezsensie na scenę wchodzi Bóg. właśnie wtedy mówi: I don't want your perfect life i właśnie wtedy nadaje sens.
zmienia patrzenie, zamyka drzwi i otwiera okna. porażki zmienia w sukcesy.


 cuda chodzą stadami! wciąż na nie czekaj!

poniedziałek, 10 grudnia 2012

22 dni


najlepsza nuta ostatniego czasu:
  best is yet to come! 

rok wciąż jeszcze się nie skończył, wciąż jeszcze pozostały 22 dni, tym samym 528 godzin! 
to wciąż wystarczająca ilość czasu na spełnienie chociaż niektórych marzeń! na odgrzebanie starych pasji, nawiązanie kontaktu ze starymi znajomymi,  powrót to dawno nie słuchanej muzyki. 
to wciąż wystarczająca ilość czasu na zredefiniowanie pojęcia "cud".
to też wyzwanie aby w te wspomniane dwadzieścia dwa dni zmienić pozostałe trzysta czterdzieści trzy. 

z kubkiem ulubionej kawy, nutą dnia czekam na lepsze. cuda przecież chodzą stadami!

poniedziałek, 17 września 2012

czasem to serce wyrywa do przodu, zaczyna biec i umierać, wyrywać gdzieś gdzie dotąd go nie było.
w chwilach słabości przyznaje się do bólu, przyznaje się do tęsknoty. w chwilach słabości nawet poranne latte nie wystarcza. czasem pomaga strumień ciepłej wody.
 kiedy idealne życie po prostu nie wychodzi.  zauważam tylko większą kobiecość. roztargnienie, rozpaczliwą chęć ułożenia sobie życia. bez torebek wittchen'a. bez paznokci pod kolor. nawet czarną słomkę zastąpiła ikea.  życie po raz kolejny wychodzi jak zwykle...

i kiedy rozpaczliwie uciekasz zastanów się do kogo.