pierwotnie ta notka miała tytuł: najlepsze wieczory, ostatecznie jest poranek.
ukochany poniedziałek. wiem, brzmi przekornie. początek nowego, dobrego tygodnia. prawie zawsze zaczyna się kubkiem ciepłej kawy, pysznym śniadaniem, ulubioną muzyką z głośników. czasem mieszkanie wypełnia się zapachem czekoladowych babeczek ostatnio w wersji z mascarpone na górze.
tak zaczynam i ten tydzien. powtarzając najlepsze jeszcze przede mną, rozmyślam o planach.
podobno słynę z układania w swojej głowie planów, na wszystko. planuję przebieg poszczególnych rozmów, spotkań, zajęć. dziś myślę o planach w szerszej perspektywie, ale także o Jego planach i moich planach.
od razu pojawiają się w głowie 2 myśli:
" bo myśli moje to nie myśli wasze,
a drogi wasze, to nie drogi moje- mówi Pan
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia
tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze
i myśli moje niż myśli wasze."
Iz.55:8-9
i pewnie wszystkim znane kilkadziesiąt rozdziałów dalej słowo:
"Ja wiem, jakie myśli mam o was- mówi Pan- myśli o pokoju,
a nie o niedoli. żeby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją."
Jer. 29:11
moje ulubione tłumaczenie KJV podaję: plans for welfare and not for calamity.
gdzie welfare oznacza dobro,
calamity zaś katastrofę.
wracam więc do punktu wyjścia, do zwrotki: najlepsze jeszcze przedemną.
bo mając kogoś, kto ma dla Ciebie takie plany wciąż możesz oczekiwać tylko dobra.