sobota, 9 lutego 2013
7:20
"planowany odjazd pociągu godzina: 7:20", planowany- dobre sobie. "z przyczyn technicznych" pociąg ze stacji początkowej odjechał z godzinnym opóźnieniem. nadszedł w końcu czas by docenić posiadanie kubka termicznego i jego gorącą zawartość po godzinnym staniu na mrozie.
ale cel podróży budzi na mojej twarzy taki uśmiech, że nie wątpliwie stałabym nawet kolejną godzinę.
Wisła, jedno z miast mojego dzieciństwa. setki zjedzonych lodów, pierwsze kroki na stoku i niezapomniane "dancing in the moonlight" z Elą!
ostatnio coraz rzadziej jestem w Warszawie. Mieści kawy w papierowym kubku, gdzie ta kawa smakuje inaczej niż wszędzie indziej i szybciej wystyga... kolejny raz otwieram walizkę i zbieram się na odwagę zapełnienia jej, a wymiary mieszczą się w normie bagażu rejestrowanego. ale to za tydzień. Na razie uśmiecham się na myśl kolejnych stacji: Katowice, Gliwice. Czasem nie rozumiem tego jak bardzo się zmieniam. Coraz mocniej trzymam się słów: best is still yet to come i ruszam w każdą drogę. Drukuję bilety i karty pokładowe na zmianę. Odkrywam siebie i odkrywam nieznane. intensywnie rozmyślam o nagłówku jednej z porannych gazet na siedzeniu obok: "lekcje, o które nie prosiłem" w tym wypadku nie prosiłam... i myślę, ile się z nich nauczyłam. a Ty?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz